Kwiecień: Wszystko, co może pójść źle, może też pójść całkiem dobrze
W tym miesiącu zapraszam Cię do rozważań na temat katastrofizacji. Katastrofizacja to tak zwane zniekształcenie poznawcze, czyli irracjonalne, nieoparte na faktach założenie, pewien skrót myślowy, do którego wszyscy mamy tendencję. Każdy człowiek patrzy na świat w nieco uproszczony sposób i każdemu zdarza się wpadać w zniekształcenia poznawcze. To zupełnie normalne. Gdybyśmy chcieli każdą sytuację analizować wyłącznie w sposób oparty na faktach, bez żadnych uproszczeń, zapewne zabrakłoby nam mentalnego paliwa już koło południa.
Kiedyś zniekształcenia myślenia częściej pomagały chronić zdrowie, a nawet życie. To dobrze, że nasi przodkowie, widząc na swojej drodze żarłoczne zwierzę, przewidywali katastrofę, czyli duże prawdopodobieństwo ataku i śmierci. Współcześnie jednak nie musimy tak często korzystać z tego skrótu umysłowego. Żyjemy w dość bezpiecznym świecie, a zagrożenia, które na nas czyhają, zwykle nie są tymi, które da się łatwo przewidzieć. Martwimy się więc i stresujemy wieloma rzeczami, choć rozwiązania naszych trudności są zazwyczaj dużo bardziej pozytywne, niż sobie wyobrażamy.
Nie zmienia to faktu, że wiele osób ma tendencję do widzenia nawet drobnych, niekorzystnych zdarzeń jako zapowiedzi wielkiej katastrofy. Dziecko wymiotuje? Z pewnością skończy się to szpitalem. Szef mnie upomniał? Zapewne zaraz dostanę wypowiedzenie. I z jednej strony można zapytać: co złego jest w tym, żeby mentalnie przygotować się na najgorszy możliwy scenariusz? Niby nic, ale jednak takie myślenie jest dla nas bardzo obciążające psychicznie i silnie stresujące. A rzeczywistość zwykle okazuje się dużo łaskawsza. Dziecko następnego dnia czuje się lepiej, a ty nadal chodzisz do tej pracy i może nawet dostajesz premię.
Katastroficzne myśli są często skutkiem trudnych doświadczeń z dzieciństwa. Dla niektórych z nas życie było tak nieprzewidywalne i zagrażające, że mózg przyzwyczaił się do tworzenia własnych scenariuszy, które, nawet jeśli okropne, dawały przynajmniej poczucie jakiejś przewidywalności. Bo trudno nam wytrzymać to dziwne, niewygodne uczucie zwane niepewnością. Często po prostu wypełniamy je własnymi myślami, nawet jeśli są to myśli najczarniejsze.
Na szczęście mamy wpływ na to, jakie historie opowiadamy sobie w głowie. Możemy uczyć się zauważać katastroficzne myśli, ale nie musimy traktować ich jak jedynej możliwej wersji rzeczywistości. To tylko jedna z opcji, nie wyrok.
Możesz być przygotowana na trudności i jednocześnie robić miejsce na coś dobrego. Możesz brać pod uwagę różne scenariusze, nie tylko ten najczarniejszy. Bo życie rzadko układa się dokładnie tak, jak podpowiada lęk. Często jest bardziej złożone, a nierzadko też bardziej łagodne.
Spróbuj w tym miesiącu, obok najgorszego scenariusza, świadomie dopisywać inne możliwości. Takie, które są wystarczająco dobre. Takie, które niosą ulgę. Takie, które dają nadzieję.
Nie chodzi o to, żeby przestać się martwić. Chodzi o to, żeby nie zamykać się w jednej wersji przyszłości. Bo wszystko, co może pójść źle, może też pójść całkiem dobrze.