Kalendarz 2026 – wyzwanie na październik

Październik – Wszystko będzie dobrze różnie. Raz lepiej, a raz trudniej. Ale poradzisz sobie. Jak to zwykle bywa.

„Wszystko będzie dobrze”.

To jedno z najczęściej wypowiadanych zdań, kiedy ktoś cierpi, martwi się albo przechodzi przez trudny czas. Zazwyczaj stoi za nim dobra intencja. Chcemy dodać komuś otuchy, zmniejszyć jego lęk, pokazać, że nie jest sam.

A jednak nie zawsze są to słowa, które pomagają.

Bo skąd właściwie wiemy, że wszystko będzie dobrze?

Czasem nie będzie.

Czasem coś się nie uda. Czasem stracimy coś ważnego. Czasem zachorujemy, rozstaniemy się z kimś, poniesiemy porażkę albo doświadczymy straty, której nie da się odwrócić. Życie nie składa się wyłącznie z dobrych zakończeń.

Dlatego słowa „wszystko będzie dobrze” potrafią czasem brzmieć jak zaprzeczenie rzeczywistości. Jak próba szybkiego pozbycia się trudnych emocji. Jak komunikat: „nie martw się”, kiedy ktoś ma bardzo realne powody do zmartwień.

Pamiętam, jak dzień przed śmiercią mojego taty zadzwonił do mnie wujek. Wiedzieliśmy już, że zbliża się koniec. Tata umierał.

Wujek próbował mnie pocieszyć. Powiedział: „Wszystko będzie dobrze”.

Pamiętam, że te słowa wcale mnie nie uspokoiły. Wręcz przeciwnie. Odebrałam je jako wyraz bezradności wobec sytuacji, której nie dało się naprawić. Nie, nie miało być dobrze. Mój tata miał umrzeć. I następnego dnia odszedł.

Dziś myślę, że często mówimy „wszystko będzie dobrze”, bo sami nie wiemy, co powiedzieć wobec czyjegoś cierpienia. Trudno jest wytrzymać cudzy ból. Trudno przyznać, że nie mamy rozwiązania. Że czasem jedyne, co możemy zrobić, to zostać obok.

Bo prawda jest taka, że nie zawsze będzie dobrze.

Czasem będzie smutno. Czasem będzie trudno. Czasem będzie boleć bardziej, niż się spodziewaliśmy.

A czasem będzie dobrze, ale dopiero po długim czasie. Tak długim, że w samym środku kryzysu taka perspektywa wcale nie przynosi ulgi.

Dlatego coraz bliższe jest mi inne zdanie.

Nie: „wszystko będzie dobrze”.

Ale: „cokolwiek się wydarzy, poradzisz sobie”.

To nie jest obietnica szczęśliwego zakończenia. To nie jest zaprzeczenie rzeczywistości. To nie jest próba przekonania siebie, że nic złego się nie stanie.

To przypomnienie, że masz w sobie więcej siły, niż czasem myślisz.

Jeśli spojrzysz wstecz na swoje życie, prawdopodobnie znajdziesz wiele sytuacji, które wydawały się nie do przejścia. Chwile, w których nie wiedziałaś, co zrobić. Okresy pełne lęku, smutku, straty albo niepewności.

A jednak jesteś tutaj.

Nie dlatego, że wszystko skończyło się dobrze.

Nie dlatego, że zawsze dostałaś to, czego chciałaś.

Ale dlatego, że krok po kroku nauczyłaś się przechodzić przez to, co przynosi życie.

Czasem z pomocą innych ludzi. Czasem z płaczem. Czasem wolniej, niż byś chciała. Ale przeszłaś przez to.

Październik przypomina nam o czymś ważnym: życie nie musi układać się idealnie, żebyśmy mogli sobie z nim poradzić.

Wszystko będzie różnie.

Raz lepiej, a raz trudniej.

Raz spokojniej, a raz bardziej chaotycznie.

Raz będziemy świętować, a innym razem opłakiwać stratę.

I właśnie dlatego warto ufać nie tyle przyszłości, ile sobie.

Nie musisz wiedzieć, że wszystko będzie dobrze.

Wystarczy, że przypomnisz sobie, że cokolwiek się wydarzy, będziesz szukać sposobu, żeby przez to przejść.

Tak jak robiłaś to już wiele razy wcześniej.

Tak jak zwykle bywa.