Psychodietetyka-Psychoterapia

Wielkanocne granice – jak zadbać o siebie przy świątecznym stole

Znane powiedzenie głosi: „Jeśli chcesz sprawdzić, czy jesteś asertywna, spróbuj odmówić babci kolejnej porcji serniczka w święta”. Jest w tym sporo prawdy. Wielkanoc to czas bliskości, rozmów i wspólnego bycia, ale też moment, w którym nasze granice bywają wystawione na próbę. To, co na co dzień przychodzi łatwiej, w większym, rodzinnym gronie potrafi stać się zaskakująco trudne.

Każdy z nas ma swoje potrzeby i naturalnie chce je zaspokajać. Problem pojawia się wtedy, gdy potrzeby innych zaczynają wchodzić na nasze terytorium. Co ważne, bardzo często nie dzieje się to ze złej woli. Wręcz przeciwnie, z troski, przyzwyczajenia albo przekonania, że „tak trzeba” ktoś nalega, namawia, zachęca. „Nałóż sobie jeszcze, przecież nic nie zjadłaś”, „Spróbuj, tyle się napracowałam” – te zdania dla wielu osób są dobrze znane. Tylko że największym ekspertem od Twoich potrzeb jesteś Ty sama. To Ty wiesz, czy jesteś głodna, czy masz ochotę na kolejną porcję, czy czujesz się komfortowo w danej sytuacji.

A jednak w takich momentach wiele osób wybiera drogę pozornego spokoju. Zgadza się, choć w środku pojawia się sprzeciw. Sięga po jedzenie, choć ciało mówi „dość”. Milczy, choć coś w środku chciałoby się odezwać. Dlaczego tak się dzieje? Bardzo często stoją za tym przekonania, które nosimy w sobie od lat. Nie chcemy sprawić komuś przykrości, boimy się konfliktu, mamy poczucie, że odmowa jest oznaką braku szacunku albo że „ze starszymi się nie dyskutuje”. W efekcie wybieramy chwilowy spokój na zewnątrz, ale płacimy za to napięciem wewnętrznym.

To napięcie nie znika. Ono często pojawia się wcześniej, jeszcze przed spotkaniem. Może znasz uczucie ścisku w brzuchu na myśl o rodzinnej kolacji, zmęczenie albo rozdrażnienie, które trudno wytłumaczyć. To nie przypadek. To sygnał, że jesteś pomiędzy swoimi potrzebami a oczekiwaniami innych. I że być może zbyt długo stawiasz siebie na drugim miejscu.

Granice nie są egoizmem. Są formą dbania o siebie i brania odpowiedzialności za swoje potrzeby. Jako dorosła osoba nie masz obowiązku spełniać oczekiwań innych kosztem siebie. Wbrew temu, co często słyszymy, mówienie „nie” nie oznacza braku szacunku. Oznacza, że jesteś w kontakcie ze sobą.

Granice mają jeszcze jedną ważną cechę – są niewidzialne, dopóki ich nie nazwiesz. Inni nie są w stanie domyślić się, co jest dla Ciebie w porządku, a co już nie. Dlatego tak ważne jest, żeby mówić o nich wprost, spokojnie i bez nadmiernego tłumaczenia się. Czasem wystarczy proste „Nie, dziękuję”, „Jest pyszne, ale jestem już najedzona” albo „Doceniam to, co przygotowałaś, ale nie zjem więcej”. Takie komunikaty nie są atakiem na drugą osobę. Są informacją o Tobie.

Warto też pamiętać, że świąteczny stół to nie tylko jedzenie. To cała sieć relacji, emocji, historii rodzinnych i niewypowiedzianych napięć. Jeśli Twoja relacja z jedzeniem jest trudna, takie sytuacje mogą ją dodatkowo komplikować. Komentarze o tym, ile jesz, namawianie do dokładek, ocenianie wyborów przy stole – to wszystko potrafi uruchomić stare schematy i sprawić, że tracisz kontakt ze swoimi sygnałami. Dlatego właśnie granice przy stole są tak ważne. Nie tylko po to, żeby przetrwać jedno spotkanie, ale żeby chronić swoją relację z jedzeniem i ze sobą.

Jednocześnie granice nie oznaczają, że zawsze trzeba mówić „nie”. Są też momenty, w których świadomie decydujesz się powiedzieć „tak”. Nie dlatego, że czujesz presję, ale dlatego, że to jest zgodne z Tobą. Może to być kawałek ciasta od babci, który jesz nie z obowiązku, ale z chęci bycia w tej relacji. Może to być rozmowa, na którą normalnie nie masz przestrzeni, ale wiesz, że dla kogoś jest ważna. Różnica polega na tym, że to jest Twój wybór, a nie automatyczna reakcja na oczekiwania innych.

Granice nie polegają na tym, żeby zawsze odmawiać. Polegają na tym, żeby mieć wybór i żeby ten wybór był naprawdę Twój.

W te święta warto zatrzymać się na chwilę i zapytać siebie: czego ja teraz potrzebuję? I spróbować za tym pójść, nawet jeśli będzie to mały krok.

Jeśli czujesz, że temat granic przy stole jest dla Ciebie trudny, bardzo możliwe, że dotyka on czegoś głębszego – Twojej relacji z jedzeniem i z samą sobą. Święta często to uwypuklają, a trudne relacje z bliskimi potrafią dodatkowo wszystko skomplikować. Jedzenie przestaje być wtedy neutralne, a zaczyna wiązać się z napięciem, kontrolą albo poczuciem winy.

Właśnie o tym napisałam w mojej książce „Odżywiona. Odzyskaj spokój w jedzeniu po latach diet”. To opowieść o wychodzeniu z błędnego koła diet, odzyskiwaniu zaufania do swojego ciała i budowaniu spokojnej, wspierającej relacji z jedzeniem, także w trudnych sytuacjach, takich jak rodzinne spotkania.

Jeśli chcesz sprawdzić, czy to coś dla Ciebie, możesz pobrać darmowy fragment książki i zobaczyć, czy odnajdziesz w nim kawałek swojej historii.